Najpierw spustoszyli klasztor w Pelplinie, później zajęli Tczew. Następnie stanęli na gdańskiej Biskupiej Górce, skąd oczom ich ukazał się potężny Bałtyk. Żaden z rycerzy nie widział wcześniej fal i bezkresu wody. W ciężkich zbrojach, z mieczami u boku postanowili… pójść na  plażę.


Na obrazie Adolfa Liebschera pt. „Czesi nad Bałtykiem” widzimy grupę zbrojnych. Część wjeżdża konno do morza, inni zsiadają z koni, by bezpośrednio zetknąć się z falami. Pozostali patrzą niepewnie, obawiając się, co może ich spotkać, gdy wejdą do wody. Za opis dzieła najlepiej posłużyć mogą słowa polskiego kronikarza Jana Długosza: „...wszystko wojsko, tak konne jako i piesze, rzuciwszy się w bród morski jak tylko mogło najgłębiej, po falach wyprawiało sobie gonitwy; harcowali jedni z drugimi, i przez długi czas bawili się taką igraszką. Wielu zaś spomiędzy Czechów nalewało wodę morską w flaszki, i zaniosło ją potem do swoich, na pamiątkę tak dalekiej wyprawy”. W jakich okolicznościach husyci spędzili „wczasy” nad Bałtykiem anno domini 1433? (…)


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika Pielgrzym (16/2019).

FELIETON / Elżbieta Ruman

Czyńmy dobro

Ponad 30 lat temu na zakończenie Światowego Dnia Modlitwy o Pokój, Jan Paweł II powiedział:
„Pokój to warsztat pracy, otwarty dla wszystkich, nie tylko dla specjalistów, uczonych czy strategów. Za pokój są odpowiedzialni wszyscy”.

FELIETON / Adam Hlebowicz

Sierotki nad morzem

Najpierw spustoszyli klasztor w Pelplinie, później zajęli Tczew. Następnie stanęli na gdańskiej Biskupiej Górce, skąd oczom ich ukazał się potężny Bałtyk. (...) W ciężkich zbrojach, z mieczami u boku postanowili… pójść na  plażę.

FELIETON / Zofia Pomirska

Odnaleziony patron

Jest taka powieść „Mały Książę odnaleziony” opowiadająca o powrocie Małego Księcia na Ziemię w celu znalezienia ratunku przed drapieżnym tygrysem, który zagnieździł się na jego planecie. Ostatnio byłam świadkiem nie takiego książkowego, ale całkiem realnego nietypowego powrotu.

KULINARIA / Sławek Walkowski

Melitzanosalata

Powinienem napisać o nim poemat.
Albo wykuć w dziesięciometrowej skale posąg Michaela, człapiącego swoim drobnym kroczkiem przez knajpę i niosącego talerzyk z tym cudem.

Temat aktualnego numeru