Choć trudne do zdefiniowania i przez każdego pewnie inaczej pojmowane, często ulotne lub niedostrzegane, kiedy już się pojawi, pragnienie szczęścia tkwi w ludziach bardzo głęboko. Każdego roku dajemy tego dowód składając czy przyjmując noworoczne życzenia. "Szczęście owszem się zdarza, starczy mieć guzik i spotkać... kominiarza" - pisze w jednej z fraszek Jan Sztaudynger, polski poeta i satyryk.
Powiadają od pokoleń, że kominiarz szczęście przynosi. Czy jest tak w istocie, wyjaśnić nie potrafią nawet sami przedstawiciele tego zawodu, z zakłopotaniem drapiąc się po głowie w poszukiwaniu racjonalnego wytłumaczenia. Któż jednak na widok umorusanego jegomościa w charakterystycznym czarnym uniformie nie złapie się za guzik zwłaszcza, kiedy liczy na wygraną pieniężną, staje przed ważną życiową decyzją czy przygotowuje się do egzaminu. Kto nie zapragnie oberwać tego cennego gadżetu z kominiarskiego munduru jako gwarancji powodzenia swoich planów.
Anna Gniewkowska-Gracz

Wartościowa książka