Od dziecka marzyła o śpiewaniu i... pracy w więzieniu. Choć nie było łatwo, oba pragnienia połączyła w całość. Izabela Laskowska, artystka znana pod pseudonimem „Islet” stworzyła projekt „Przez muzykę do wolności”, który z powodzeniem realizuje m.in. w gdańskim areszcie śledczym.


– Może się wydawać, że więzienie to dla Pani drugi dom. Z wyboru, nie z przymusu.

– Tak, dziewczyny proponują mi nawet celę na stałe (śmiech).

– I… ?

– Oczywiście, zwłaszcza że niedługo będę bywać tam kilka razy w tygodniu. A mówiąc poważnie, to z jednego dnia zrobiło się kilka, w zależności od potrzeb.

– Wpisuje się Pani w stwierdzenie, że muzyka łagodzi obyczaje, i jednocześnie łączy coś, co kocha od dziecka, pasję do śpiewania i pracę w więzieniu. To też było marzenie?

– Rzeczywiście, dość wcześnie myślałam o tym, żeby pracować w zakładzie karnym. Zaczęłam studiować resocjalizację. W mojej rodzinie są osoby związane z tą branżą i od nich często słyszałam różne niewesołe opowieści. Moje dzieciństwo też nie należało do harmonijnych, bywały bardzo trudne momenty, na przykład przemoc, której doświadczyłam w szkole podstawowej. Myślę, że to wszystko przyczyniło się do tego, że zainteresowałam się resocjalizacją. Jednak rodzina i przyjaciele skutecznie mnie od tego pomysłu odwiedli. Uważali, że jestem za delikatna do takiej pracy, i że w więzieniu trzeba być twardym. (…)

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika Pielgrzym (7/2019)