Zazwyczaj na lokalnych wydarzeniach, świętach ryby, śliwki czy grilla można nieźle zjeść, albo przynajmniej popróbować różnych smakołyków lokalnej kuchni. To zazwyczaj panie
z Koła Gospodyń Wiejskich – choć nierzadko w ich szeregach są również panowie – przechowały babcine i mamine przepisy na jadło, którego normalnie już nigdzie nie uświadczysz.


Dla przykładu na Święcie Ryby w Ocyplu mieszkanki Osiecznej proponowały polewkę grzybową. A jakże, spróbowałem. Mocno się zdziwiłem, kiedy w dość gęstej, brązowej zalewie odnalazłem liczne suszone owoce, więc grzybowa była mocno słodka. Żona też posmakowała, i już po pierwszej łyżce zawołała: wspaniale, zupa mojego dzieciństwa! Jak się okazało prababcia i babcia rodem z Kociewia często stosowały ten przepis. Znajoma ze Smolnik dodała: to przecież nic innego niż brzadowa. (…)


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika Pielgrzym (18/2019).