Pismo katolickie Pelplin 4 i 11 stycznia 2015 R. XXVI Nr 1 (655)

Tylu koronowanych głów Dziemiany jeszcze nie widziały, ba, nie widziały całe Kaszuby. A wszystko za sprawą Orszaku Trzech Króli, jaki w uroczystość Objawienia Pańskiego przeszedł ulicami tej niewielkiej pomorskiej miejscowości. Każdego roku przybywa miast, które dołączając do orszaku głoszą radość z narodzenia Chrystusa, otwartość na dar pokoju i drugiego człowieka.

Trwa czas karnawału. Żeby impreza była udana, nie wystarczy tylko muzyka i wyborne towarzystwo, potrzebne jest jeszcze odpowiednio dobrane menu.

Miałem dwóch dziadków, ale pamiętam tylko jednego - dziadka Szczepana - ze strony ojca. Dziadek Józef - ojciec matki - zmarł, gdy miałem 1,5 roku. Matka opowiadała, że sadzał mnie sobie na kolana i podrzucał naśladując rytm galopu konia. Dziadek był dobrym jeźdźcem, hodował konie w swoim dużym, bogatym gospodarstwie w Wielkopolsce, także psy myśliwskie i gołębie. Był weterynarzem amatorem, znanym i cenionym w okolicy. Dzięki tym umiejętnościom, a także dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności, w czasie wojny uniknął wraz z rodziną wywózki do Niemiec, na roboty. (…)

Tadeusz Woźniak

Mało elegancko jest wpraszać się do nowo poznanej rodziny na obiad, ale z błogosławieństwem ks. Rutkowskiego, zaraz po Mszy św. u świętego Mikołaja w Gniewie, wpakowałam się do samochodu państwa Wieckich i pojechałam do nich na niedzielny obiad.

Najwspanialsze, kochane, cudowne - takie są nasze babcie. Na wszystko mają dobrą radę, mądre słowo i ciepły uśmiech. Polskie babcie, choć nie zawsze dopisuje im zdrowie i siły, wychowują wnuki ucząc je wiary, miłości, życzliwości i szacunku dla drugiego człowieka. Dzięki nim świat jest na pewno lepszy, bajkowo kolorowy i pachnący drożdżowym ciastem...

Przyroda znowu nam przypomina, że anomalie pogodowe są niejako wpisane w jej charakter. Mamy zatem kolejną, tym razem naprawdę ciepłą zimę. Na Pomorzu nie było chyba ani jednego dnia, żeby śnieg nieco dłużej leżał. Padało, owszem, ale wciąż jest czarno, czyli ponuro, to znaczy typowo jesiennie. Wszyscy dobrze wiemy, że śnieg pośród różnych swoich walorów ma i tę dobrą stronę, że białym puchem przykrywa cały jesienny bałagan i pojesienne niedostatki. (…)


ELIASZ

Jej imię pochodzi od greckiego słowa "hagné", co znaczy niewinna, dziewicza i łac. "agnus" - baranek. Św. Agnieszka, bo o niej mowa, zmarła śmiercią męczeńską za wiarę i w obronie własnej czci. 21 stycznia, w jej patronalne święto, papież błogosławi w Watykanie dwa baranki ubrane w czerwoną pelerynkę (znak męczeństwa) i w białą (czystość). Z ich wełny siostry zakonne tkają potem paliusze dla nowo mianowanych arcybiskupów.

Od kilku lat w Warszawie można spotkać mnichów i mniszki z Monastycznej Wspólnoty Jerozolimskiej. Jej kościół pw. Matki Boskiej Jerozolimskiej znajduje się przy ul. Łazienkowskiej 14. Wchodząc do niego podczas liturgii godzin czy Eucharystii można usłyszeć polifoniczne, czterogłosowe śpiewy, które zachęcają do wspólnej modlitwy. Przekonuje do niej również cisza, której często brakuje w życiu rozkrzyczanych metropolii.

W bieżącym numerze

Skąd wywodzą się polskie barwy narodowe? Co symbolizują? Czy zawsze były to biel i czerwień? Kiedy i w jakich okolicznościach powstała polska flaga? I jak ją zawieszać, by nie złamać prawa?

Flaga państwowa obok godła Orła Białego w złotej koronie oraz hymnu Mazurka Dąbrowskiego jest jednym z trzech symboli suwerenności Polski oraz historii dziedzictwa kulturowego narodu. Jej rola i znaczenie podkreślone zostały 13 lat temu. Weszła wówczas w życie ustawa powołująca 2 maja nowe święto − Dzień Flagi Rzeczpospolitej Polskiej. Tego dnia wywieszamy ją z dumą na naszych balkonach, a włodarze miejscowości w całej Polsce przyozdabiają nią publiczne gmachy i latarnie. Traktujemy flagę jako coś oczywistego. Ale czy znamy jej historię? Dlaczego to właśnie czerwień i biel stały się naszymi narodowymi barwami?

Pewnie każdy z nas pamięta z dzieciństwa zabawę w głuchy telefon. Informacja przekazywana coraz to innej osobie za sprawą rozmaitych zniekształceń na końcu w niewielkim stopniu przypominała pierwotną treść. Warto jednak zaznaczyć, że deformacja oryginału nie była zamiarem uczestników zabawy, działo się to niejako bezwiednie.

Ksiądz Krzysztof Masiulanis po raz pierwszy wsiadł na motocykl w Nowym Jorku w 1993 roku, gdy pojechał w czasie wakacji zastąpić tamtejszego proboszcza. W weekendy, gdy ulice na Manhattanie stawały się niemal puste, miasto zwiedzał na Harleyu. Wcześniej nie znał nawet skutera, ale połknął bakcyla i od tamtej pory motocykle to jego pasja.

– Byłem sam w przedziale pociągu. Potem wsiadła jakaś dziewczyna – opowiadał pewien niewidomy chłopiec. – Mężczyzna i kobieta, którzy ją odprowadzali, musieli być jej rodzicami. Dawali jej mnóstwo wskazówek. Nie widziałem, jak wyglądała dziewczyna, ale podobała mi się barwa jej głosu.

„Europa powinna powrócić do swoich chrześcijańskich korzeni i budowania wspólnoty opartej o europejską kulturę” – podkreślił Instytut Myśli Schumana w ogłoszonej niedawno „Deklaracji Schumana 2017”.
Ponoć kochany na zewnątrz, a nielubiany wewnątrz. Bo Franciszka najbardziej uwielbiają ci wędrujący po obrzeżach Kościoła.

Felieton Bp. Wiesława Śmigla

O powrocie Europy do chrześcijańskich korzeni

„Europa powinna powrócić do swoich chrześcijańskich korzeni i budowania wspólnoty opartej o europejską kulturę” – podkreślił Instytut Myśli Schumana w ogłoszonej niedawno „Deklaracji Schumana 2017”.
Więcej…

Temat numeru

Słowo Boże i rytmy życia

W życiu istoty ludzkiej istnieją różne rytmy: naturalne, o których człowiek sam nie decyduje, lecz musi je respektować w swoim własnym interesie, poczynając od tego fundamentalnego rytmu między dniem i nocą (który naprawdę jest podstawą wszystkich pozostałych), a następnie rytmy zarazem naturalne i umowne, to znaczy przynajmniej w części ustanowione przez człowieka, aby własnemu życiu w czasie nadać pewnej uporządkowanej cykliczności.

więcej

Wśród nas

Między niebem i piekłem


Ksiądz Krzysztof Masiulanis po raz pierwszy wsiadł na motocykl w Nowym Jorku w 1993 roku, gdy pojechał w czasie wakacji zastąpić tamtejszego proboszcza. W weekendy, gdy ulice na Manhattanie stawały się niemal puste, miasto zwiedzał na Harleyu. Wcześniej nie znał nawet skutera, ale połknął bakcyla i od tamtej pory motocykle to jego pasja.

Więcej…

Temat do rozmowy

Śpieszył się kochać ludzi

Mówił o sobie „onkocelebryta”. „Skoro nowotwór zagnieździł się gdzieś w mojej głowie i nie da się go usunąć, to niech on robi coś dobrego” – powiedział w jednym z wywiadów ks. Jan Kaczkowski, założyciel i dyrektor Hospicjum pw. Ojca Pio w Pucku, kapłan, którego pokochali ludzie. 28 marca minęła pierwsza rocznica jego śmierci. Z Joanną Podsadecką – przyjaciółką księdza Kaczkowskiego i współautorką jego książki – rozmawia Iwona Demska.

Więcej…

 

FELIETON / ks. Franciszek Kamecki


PAPIEŻ FRANCISZEK UKOCHANY

Ponoć kochany na zewnątrz, a nielubiany wewnątrz. Bo Franciszka najbardziej uwielbiają ci wędrujący po obrzeżach Kościoła.

Więcej…