Mówią o niej – siostra zakonna z pazurem. Jest odważna, nieustraszona i waleczna. Dokonuje rzeczy wspaniałych, godnych podziwu. Pełna pasji i miłości do bliźniego. Przełożona Katolickiej Wspólnoty Chleb Życia. Siostra Małgorzata Chmielewska w rozmowie z Mają Przeperską
opowiada o rozdarciu świata, miłości Chrystusa i sztuce cerownia.

– Często siostra mówi o sobie, że ceruje świat…

– Bo świat jest rozdarty. Rozdarty przez zło, cierpienie, krzywdę – i naszym, chrześcijan, zadaniem jest jego cerowanie. Św. Paweł mówi, że powołaniem jest pojednanie. Chrystus przyszedł na świat, aby pojednać go ze sobą, i nam zlecił posługę jednania. Zło jest rozdarciem. Zło jest brakiem miłości. Zło jest czarną dziurą. I trzeba te dziury cerować, czyniąc dobro.

– Tym właśnie zajmuje się Katolicka Wspólnota Chleb Życia, której siostra jest przełożoną.

– Nasza wspólnota chciałaby być odbiciem ludu Bożego wędrującego do Chrystusa, gdzie silniejsi niosą słabszych. Zgodnie z Ewangelią to są VIP-y w Królestwie Bożym. I tak chcemy razem żyć.

Niestety rozdarcie świata można zauważyć również w Kościele. Osobno są biedni, osobno bogaci. Osobno dominikanie, osobno jezuici i osobno księża parafialni. Nie tworzymy wspólnej przestrzeni i tak naprawdę wspólnie nie żyjemy. Oczywiście nie zawsze chodzi o to, żeby żyć pod jednym dachem, bo to jest po prostu fizycznie niemożliwe, natomiast możliwe jest, żebyśmy tworzyli prawdziwą wspólnotę, bo Kościół jest wspólnotą, która gromadzi się wokół Chrystusa. Pierwsze miejsce zajmują w niej najsłabsi – i to miejsce w pierwszych ławkach, w Kościele, w którym czynnie uczestniczą. By tak się stało, my musimy posunąć się na ławce życia. (…)