Po zakończonej manifestacji postanowiliśmy razem z synem Piotrem dojść do dworca i skorzystać z taksówki, by jak najszybciej dotrzeć do domu. Nie udało się. Otoczyli nas esbecy i zaczęli tłuc i szarpać. Piotrowi podarli płaszcz. Tak «świętowaliśmy» 11 listopada w 1979 roku” – wspomina Tadeusz Szczudłowski, opozycjonista.

W 1918 roku, po 123 latach zaborów, Polacy stanęli przed wielką szansą odbudowy swojej ojczyzny. Upragniona wolność nie trwała długo – zakończyła się 1 września 1939 roku atakiem wojsk niemieckich na Westerplatte i dopełniła 16 dni później inwazją armii sowieckiej na wschodnie tereny Polski. W okresie Polski Ludowej świętowanie odzyskania niepodległości było marginalizowane, a pamięć o 1918 roku zakłamywana. Marszałek Piłsudski, z którym od lat trzydziestych jednoznacznie łączono niepodległościowe obchody, był od początku rządów komunistów traktowany jako postać jednoznacznie negatywna, a atak w reprezentowaną przez tę postać tradycję miał na celu odcięcie się od dziedzictwa „reakcyjnej” II RP, której przeciwstawiano „ludową” Polskę. Trudno więc się dziwić, że czas wywalczonej suwerenności i upragnionej wolności z roku 1918 stał się dla większości środowisk opozycji demokratycznej w Polsce wyznacznikiem społecznych, politycznych i gospodarczych standardów oraz symbolem dającym nadzieję i motywację dla ich własnej działalności. (…)