Adwent jest czasem oczekiwania na to, co nowe, dotychczas niedostępne i przekraczające wszelkie oczekiwania. Czy jednak nie powinien być także przeżywaniem tęsknoty za „początkiem”?

Jesteśmy stworzeniem, zatem naszym „początkiem” jest Stwórca. W Adwencie czekamy na Boga, na Tego, który jest od początku: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” (J 1, 1). Początkiem człowieka nie jest grzech, lecz miłość Stwórcy. Kresem jego nie jest śmierć, lecz obiecane mu życie wieczne. Ostatecznie początkiem i końcem ludzkiej egzystencji jest Boży Syn, Chrystus, „Alfa i Omega” (Ap 1, 8).

To prawda, że gdzieś u początku istnienia ludzkości miał miejsce grzech Adama i Ewy. Jego konsekwencje, określane jako grzech pierworodny, towarzyszą kolejnym ludzkim pokoleniom, potomkom pierwszych ludzi. Grzech wiele zmienił w naszym przeżywaniu pierwotnego szczęścia i jedności ze Stwórcą. Mimo to „pierwotniejszym” od grzechu początku – i od grzechu pierworodnego – jest Syn Ojca, zamierzony w odwiecznym planie Boga jako Odkupiciel całego stworzenia. Nie grzech, dramat niewierności Adama i Ewy, ale Jezus Chrystus jest „Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim” (Kol 1, 18). Chrystus, narodzony z Dziewicy Maryi, jest naszym wyczekiwanym „początkiem”.(…)

Wartościowa książka