Nowo narodzone dziecko nie potrafi inaczej zakomunikować światu swoich potrzeb, jak głośno płacząc. Z czasem dla wielu z nas, zwłaszcza mężczyzn, łzy stają się oznaką słabości, nieradzenia sobie z emocjami. Innym z kolei płacz przynosi autentyczną ulgę, pozwala pozbyć się smutku, odreagować stres. Dlaczego płaczemy? Czy rzeczywiście łzy, które wylewamy, mogą nam w czymś pomóc?


Jesteśmy jedynym żyjącym gatunkiem, który płaczem wyraża emocje. Niemowlę żeby przeżyć, musi płakać. Dzięki temu jego mama wie, że jest głodne, że niewygodnie mu w mokrej pieluszce, że boli go brzuszek. Podobnie małe dzieci – płaczem i rzewnymi łzami komunikują światu trudne emocje i odczucia: głód, strach, ból, zmęczenie. Ich łzy są szczere, tzn. mówią prawdę o tych emocjach, pokazują ich siłę. Dorosły człowiek także potrafi płakać, ale kiedy i w jakich okolicznościach, zależy od wielu czynników. Tzw. społeczne przyzwolenie na płacz dotyczy głównie kobiet, i chyba rzeczywiście one płaczą częściej. Czy to ze smutku, czy z powodu bólu – fizycznego lub emocjonalnego – a więc wtedy, gdy w ich życiu dzieją się rzeczy trudne i złe. Niektórzy ludzie potrafią płakać również z radości czy ze wzruszenia (czego akurat w ogóle nie potrafią dzieci), wręcz lubią pójść do kina na „smutny” film, i wychodzą z niego – wycierając oczy – z poczuciem przyjemnego oczyszczenia, zrelaksowania i ulgi. Jak to działa? Czy wylewanie łez może zadziałać jak dobra terapia? (…)

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze Pielgrzyma (5/2019)

Wartościowa książka